Czy nowa znajomość może uzależniać emocjonalnie?

Czy nowa znajomość może uzależniać emocjonalnie?

Czy nowa znajomość może uzależniać emocjonalnie? To pytanie, które zadaje sobie wiele osób, które doświadczyły tego charakterystycznego, wszechogarniającego uczucia, gdy myśli o drugim człowieku stają się natrętne, a jego obecność lub brak kontaktu wywołują skrajne stany emocjonalne. Choć zjawisko to bywa często romantyzowane i opisywane w języku wielkiej miłości czy niezwykłej chemii międzyludzkiej, współczesna psychologia i neurobiologia skłaniają się ku coraz śmielszej tezie: nowa znajomość może rzeczywiście przybierać formę uzależnienia behawioralnego, bardzo podobnego w swoim mechanizmie do uzależnienia od substancji psychoaktywnych czy hazardu . To nie jest jedynie metafora czy poetyckie porównanie, ale realny proces zachodzący w mózgu, który dla niektórych osób może stać się pułapką, prowadzącą do cierpienia, utraty kontroli nad własnym życiem i powielania destrukcyjnych schematów .

Aby zrozumieć, na czym polega uzależniający potencjał nowej znajomości, musimy przyjrzeć się temu, co dzieje się w naszych głowach, gdy spotykamy kogoś intrygującego. Przede wszystkim uruchamia się wówczas skomplikowany system neurochemiczny, który ewoluował po to, by skłaniać nas do tworzenia więzi i zapewnić przetrwanie gatunku. Kluczową rolę odgrywa tutaj dopamina, neuroprzekaźnik kojarzony z odczuwaniem przyjemności i nagrody, a przede wszystkim z mechanizmem pragnienia i motywacji do jej zdobycia . Gdy nowo poznana osoba wzbudza nasze zainteresowanie, mózg traktuje ją jako potencjalne źródło nagrody i zalewa układ nerwowy dopaminą, wywołując uczucie ekscytacji, podniecenia i silnego skupienia. To właśnie ten mechanizm sprawia, że nie możemy przestać o niej myśleć – każda myśl, każde wspomnienie, każde oczekiwanie na kontakt jest dla mózgu małą dawką przyjemności, która napędza dalsze pragnienie .

Intensywność tego procesu jest tak duża, ponieważ w grę wchodzi nie tylko dopamina, ale także inne substancje, takie jak fenyloetyloamina, nazywana naturalną amfetaminą, odpowiadająca za stan zauroczenia, euforię i przypływ energii, oraz adrenalina, która dodaje fizycznego pobudzenia. W rezultacie osoba uzależniona emocjonalnie nie tyle kocha, ile potrzebuje dawki emocji, którą dostarcza jej obiekt zainteresowania. Z czasem, podobnie jak w przypadku narkotyku, rozwija się tolerancja – potrzeba coraz więcej czasu z tą osobą, coraz intensywniejszych dowodów uczuć, by osiągnąć ten sam poziom zadowolenia . Kiedy zaś obiekt jest nieobecny lub nie daje oczekiwanej reakcji, pojawia się typowy zespół odstawienia: niepokój, drażliwość, bezsenność, obsesyjne myśli, a nawet objawy somatyczne, takie jak bóle głowy czy utrata apetytu .

Co jednak kluczowe, nie każdy, kto zakochuje się lub ulega silnej fascynacji, staje się automatycznie emocjonalnym uzależnionym. Zdrowa miłość, nawet w swojej początkowej, burzliwej fazie, różni się zasadniczo od uzależnienia. W zdrowej relacji, mimo silnych emocji i tęsknoty, zachowujemy zdolność do funkcjonowania, mamy inne źródła satysfakcji, potrafimy stawiać granice i akceptujemy fakt, że druga osoba ma prawo do własnej przestrzeni i autonomii . Uzależnienie emocjonalne natomiast, definiowane jest przez badaczy jako skrajna, nadmierna i nieprzystosowawcza forma przywiązania, w której pragnienie drugiego człowieka przeradza się w nieustanną, przymusową potrzebę jego obecności, prowadzącą do utraty osobistej autonomii, stabilności emocjonalnej i ogólnego dobrostanu . Osoba uzależniona emocjonalnie znika w drugim człowieku, definiuje siebie wyłącznie poprzez związek, który staje się dla niej nie tyle źródłem radości, ile warunkiem przetrwania .

W tym kontekście należy podkreślić, że uzależnienie od nowej znajomości, choć bywa nazywane „uzależnieniem od miłości” czy „uzależnieniem od związku”, nie jest oficjalną jednostką chorobową w klasyfikacjach takich jak DSM-5, ale raczej pojęciem użytecznym do opisania pewnego zespołu objawów i destrukcyjnych wzorców zachowań . Coraz więcej badań wskazuje jednak, że zjawisko to jest realne i dotyczy znaczącej części populacji. Szacuje się, że jego rozpowszechnienie waha się od 3 do 10 procent w populacji ogólnej, przy czym w niektórych grupach, na przykład wśród studentów, odsetek ten może sięgać nawet 25 procent . Co interesujące, dane dotyczące różnic płciowych nie są jednoznaczne – choć niektóre badania sugerują wyższą podatność wśród kobiet, inne wskazują na porównywalną częstość występowania u obu płci, a nawet wyższą u mężczyzn w pewnych aspektach .

Zrozumienie, że nowa znajomość może uruchamiać mechanizm uzależnienia, wymaga więc odpowiedzi na pytanie, dlaczego niektórzy ludzie są na nie bardziej podatni niż inni. W końcu większość z nas przechodzi przez fazę intensywnego zauroczenia bez popadania w destrukcyjną obsesję. Odpowiedź na to pytanie kryje się w złożonej grze czynników psychologicznych, sięgających często najwcześniejszych lat naszego życia. To właśnie one decydują o tym, czy burza neurochemiczna wywołana nową znajomością opadnie, pozostawiając po sobie zdrową relację, czy też przerodzi się w wyniszczające uzależnienie.

Kluczowym pojęciem, które pozwala zrozumieć podatność na emocjonalne uzależnienie, jest styl przywiązania, kształtowany w dzieciństwie na podstawie interakcji z najważniejszymi opiekunami. Teoria przywiązania zakłada, że w zależności od tego, jak nasi rodzice lub opiekunowie reagowali na nasze potrzeby, wykształcamy wewnętrzne modele relacji, które przenosimy następnie w dorosłość . Osoby, które w dzieciństwie doświadczyły bezpiecznego, stabilnego i czułego przywiązania, w dorosłym życiu są zazwyczaj w stanie tworzyć zdrowe, oparte na zaufaniu i równowadze związki. Potrafią być blisko, nie tracąc przy tym własnej autonomii, i nie popadają w skrajności ani lęku przed porzuceniem, ani unikania intymności .

Problem pojawia się w przypadku niebezpiecznych stylów przywiązania. Szczególnie istotny dla zrozumienia uzależnienia emocjonalnego jest styl lękowo-ambiwalentny, nazywany również stylem zaabsorbowanym lub lękowym. Osoby z tym stylem charakteryzują się głębokim poczuciem niepewności co do trwałości i dostępności bliskich relacji. Nieustannie obawiają się odrzucenia, porzucenia i utraty miłości, dlatego też w związkach przejawiają nadmierną zależność od partnera, domagają się ciągłych zapewnień i są nadmiernie wyczulone na wszelkie sygnały, które mogłyby świadczyć o słabnięciu uczuć z jego strony . To właśnie ta grupa jest szczególnie narażona na to, by nowa znajomość przerodziła się w obsesję. Nowo poznana osoba staje się dla nich nie tyle partnerem, ile źródłem ratunku przed wszechogarniającym lękiem przed samotnością.

Badania potwierdzają ten związek w sposób niezwykle wyraźny. W opublikowanej w 2025 roku długoterminowej analizie sieciowej, obejmującej pary w związkach romantycznych, naukowcy wykazali, że lęk przywiązaniowy koreluje silnie z niskim poziomem samooceny i jest bezpośrednio powiązany z uzależnieniem od miłości . Co więcej, inne badanie z 2025 roku, przeprowadzone na grupie młodych dorosłych, ujawniło, że kluczowym czynnikiem ryzyka dla rozwoju emocjonalnego uzależnienia od partnera jest tzw. styl lękowo-unikowy, charakteryzujący się negatywnym obrazem zarówno samego siebie, jak i innych . Mechanizm ten jest dodatkowo wzmacniany przez lęk separacyjny oraz stosowanie niedojrzałych mechanizmów obronnych, które mają na celu unikanie bolesnych emocji. Innymi słowy, uzależnienie emocjonalne może pełnić funkcję strategii regulowania własnych, wewnętrznych stanów emocjonalnych – gdy nie potrafimy sami poradzić sobie z trudnymi uczuciami, szukamy kogoś, kto nas przed nimi uchroni .

Równie istotnym czynnikiem ryzyka jest niska samoocena i związane z nią poszukiwanie zewnętrznego potwierdzenia własnej wartości. Badanie z 2023 roku wprost powiązało niską samoocenę z uzależnieniem od miłości . Osoby, które nie czują się wystarczająco dobre, wartościowe czy godne miłości, mają tendencję do poszukiwania tego potwierdzenia na zewnątrz, a nowa znajomość staje się dla nich idealnym źródłem walidacji. Jej zainteresowanie, komplementy, pożądanie – wszystko to daje im chwilowe poczucie bycia kimś wyjątkowym. Problem polega na tym, że jest to poczucie ulotne i zależne wyłącznie od drugiej osoby. Gdy ta osoba oddala się lub ochładza, cały kruchy gmach własnej wartości runie, pogrążając uzależnionego w rozpaczy i jeszcze większym pragnieniu odzyskania jej uwagi . To błędne koło, w którym uzależniony krąży wokół drugiego człowieka, bo tylko w jego oczach istnieje.

Nie można pominąć również roli nierozwiązanej traumy, zwłaszcza tej pochodzącej z dzieciństwa. Doświadczenia zaniedbania, odrzucenia, przemocy fizycznej lub emocjonalnej ze strony najbliższych pozostawiają głębokie rany, które kształtują sposób funkcjonowania w dorosłych relacjach. Osoby skrzywdzone w przeszłości mogą nieświadomie poszukiwać w nowej znajomości kogoś, kto uleczy te dawne rany, kto wreszcie da im to bezpieczeństwo i miłość, których byli pozbawieni . Niestety, często wpadają w pułapkę, wybierając partnerów, którzy – choć na początku wydają się idealni – w rzeczywistości odtwarzają znane im z dzieciństwa toksyczne schematy. Pilotażowe badanie z 2024 roku, przeprowadzone na grupie ponad 900 osób, wykazało, że uzależnienie od miłości jest często związane z doświadczaniem w dzieciństwie przemocy emocjonalnej lub fizycznej . Nowa znajomość staje się wówczas nie tyle szansą na szczęście, ile próbą przerobienia na nowo, już w dorosłym życiu, tych bolesnych doświadczeń z przeszłości.

Co więcej, pewne cechy osobowości mogą dodatkowo predysponować do wpadnięcia w sidła uzależnienia. Mowa tu chociażby o wysokiej tzw. zależności od nagrody – cesze polegającej na silnym zapotrzebowaniu na aprobatę, uczucie i uznanie ze strony innych . Osoby z taką strukturą osobowości są w stanie zrobić bardzo wiele, by zasłużyć na pochwałę i akceptację, a ich samopoczucie jest ściśle uzależnione od tego, jak są postrzegane przez otoczenie. W połączeniu z niską samooceną i lękowym stylem przywiązania tworzy to mieszankę wybuchową, w której nowa znajomość ma potencjał, by stać się centrum wszechświata, a jej utrata – katastrofą na miarę utraty samego siebie.

Wszystkie te czynniki – niepewny styl przywiązania, niska samoocena, nierozwiązana trauma, osobowościowa zależność od nagrody – sprawiają, że mechanizmy neurobiologiczne, które u każdego uruchamiają się na początku znajomości, u osób podatnych nabierają mocy destrukcyjnego uzależnienia. To tak, jakby ich mózg był szczególnie podatny na dopaminowy zastrzyk, a ich psychika – wyjątkowo łaknąć potwierdzenia własnej wartości płynącego z zewnątrz. W efekcie, to co dla innych jest ekscytującym, ale przejściowym stanem, dla nich staje się pułapką, z której bardzo trudno się wydostać. To wyjaśnia, dlaczego niektórzy wchodzą w związek za związkiem, za każdym razem z tą samą nadzieją i za każdym razem przeżywając to samo rozczarowanie i ból, niczym hazardzista, który wierzy, że następna partia wreszcie przyniesie mu wygraną.

Aby w pełni zrozumieć naturę uzależnienia emocjonalnego, nie wystarczy jedynie zidentyfikować czynniki ryzyka. Trzeba przyjrzeć się temu, jak to uzależnienie objawia się w codziennym życiu, jakie są jego konkretne symptomy i w jaki sposób stopniowo, często niepostrzeżenie, nowa znajomość przekształca się z obiecującej relacji w toksyczne, wyniszczające przywiązanie. Rozpoznanie tych sygnałów ostrzegawczych jest kluczowe, by móc w porze zareagować i odróżnić zdrową miłość od destrukcyjnego nałogu.

Pierwszym i najbardziej charakterystycznym objawem są myśli obsesyjne, które wypełniają umysł od rana do wieczora. Osoba uzależniona nie potrafi skoncentrować się na pracy, nauce, rozmowie z przyjaciółmi, bo nieustannie myśli o obiekcie swojego uczucia . Każda wolna chwila jest wypełniona analizowaniem jego słów, gestów, min, planowaniem kolejnego spotkania, odtwarzaniem w myślach przeszłych sytuacji. To nie jest zwykłe, przyjemne myślenie o kimś bliskim, ale natrętna, męcząca i niekontrolowana pętla, która odbiera energię i uniemożliwia normalne funkcjonowanie . Towarzyszy temu fizyczna i emocjonalna potrzeba nieustannego kontaktu – ciągłe sprawdzanie telefonu, wysyłanie wiadomości, oczekiwanie na odpowiedź, które przeradza się w narastający niepokój, gdy ta nie nadchodzi .

Drugim, niezwykle istotnym sygnałem, jest stopniowa utrata własnej tożsamości i zaniedbywanie innych obszarów życia. Dla osoby uzależnionej emocjonalnie nowa znajomość staje się centrum wszechświata, a wszystko inne schodzi na dalszy plan . Dotychczasowe pasje, hobby, spotkania z przyjaciółmi, a nawet obowiązki zawodowe czy rodzinne przestają mieć znaczenie. Uzależniony rezygnuje z rzeczy, które kiedyś sprawiały mu przyjemność, by spędzać każdą wolną chwilę z obiektem uczucia lub – gdy to niemożliwe – czekać na niego w stanie zawieszenia . Znika w drugim człowieku, jego własne granice się zacierają, a on sam definiuje siebie wyłącznie poprzez pryzmat tej relacji . To prosta droga do tego, by w razie jej kryzysu lub zakończenia, stanąć przed pustką, bo poza nią nie ma już nic.

Kolejnym alarmującym objawem jest skłonność do pozostawania w związkach, które są oczywiście toksyczne, nieodwzajemnione lub wręcz przemocowe. Lęk przed odrzuceniem i samotnością jest tak silny, że uzależniony woli trwać w relacji, która przynosi mu cierpienie, niż skonfrontować się z perspektywą bycia samemu . Tłumaczy sobie zachowanie partnera, obwinia siebie, ma nadzieję, że się zmieni, że jeśli tylko on sam będzie bardziej kochający, wyrozumiały, oddany, to w końcu doczeka się odwzajemnienia. To klasyczny mechanizm uzależnienia, w którym pomimo negatywnych konsekwencji, nie jest się w stanie przerwać destrukcyjnego cyklu . Uzależniony woli cierpieć w związku, niż cierpieć poza nim, bo samotność jest dla niego najgorszą z możliwych kar.

Często temu schematowi towarzyszy również pociąg do osób niedostępnych emocjonalnie – takich, które z różnych powodów nie są w stanie zaangażować się w zdrową, wzajemną relację . Może to być ktoś, kto jest w innym związku, kto ma styl unikowy, kto dystansuje się i ucieka od bliskości. Dla obserwatora z zewnątrz jest oczywiste, że taka relacja nie ma przyszłości i przyniesie jedynie ból. Dla osoby uzależnionej jednak właśnie ta niedostępność stanowi wyzwanie i dodatkowy motor napędowy. Im trudniej o względy, tym większa determinacja, by je zdobyć. To pokarm dla projekcji i fantazji – „gdyby tylko zechciał się otworzyć”, „gdyby tylko dała mi szansę” – które podtrzymują uzależnienie . Związek nie opiera się na rzeczywistości, ale na wyobrażeniu, co by było, gdyby.

Typowe dla uzależnienia emocjonalnego są również ekstremalne wahania nastroju, które są wprost proporcjonalne do stanu relacji. Gdy obiekt uczucia jest blisko, okazuje zainteresowanie, kontakt jest intensywny – uzależniony doświadcza euforii, poczucia mocy, jest najszczęśliwszą osobą pod słońcem. Wystarczy jednak chwila ciszy, chłodu, realnego lub wyimaginowanego odrzucenia, by runąć w otchłań rozpaczy, lęku, złości i beznadziei . To emocjonalna karuzela, która wyniszcza układ nerwowy, prowadzi do chronicznego stresu, zaburzeń snu i problemów somatycznych . Życie staje się pasmem wzlotów i upadków, a jedynym pragnieniem jest utrzymanie się jak najdłużej na górze, czyli w strefie akceptacji i uwagi drugiej osoby.

Co istotne, uzależnienie emocjonalne może przybierać różne formy. Nie zawsze musi wiązać się z długotrwałym, toksycznym związkiem. U niektórych osób objawia się ono jako nieustanne skakanie z jednej znajomości w drugą, bez żadnej przerwy między nimi . To tzw. uzależnienie od fazy miesiąca miodowego, od tego ekscytującego początku, gdy wszystko jest nowe, intensywne i obiecujące. Gdy tylko związek wchodzi w fazę stabilizacji, pojawiają się pierwsze problemy, nuda, codzienność – uzależniony traci zainteresowanie i zaczyna rozglądać się za kolejnym obiektem, który znów dostarczy mu zastrzyku dopaminy . Nie jest w stanie budować głębokiej relacji, bo ta wymaga pracy, kompromisów i mierzenia się z trudnościami, a on pragnie jedynie przyjemnego haju, który daje nowość.

Inną formą jest tzw. uzależnienie od ex, czyli sytuacja, w której osoba nie może zapomnieć o byłym partnerze i emocjonalnie wciąż tkw w zakończonej relacji. Miesiące, a nawet lata po rozstaniu, wciąż analizuje przeszłość, śledzi byłego w mediach społecznościowych, ma nadzieję na powrót, nie może nawiązać nowej, satysfakcjonującej znajomości . Kontakt z ex, nawet jeśli jest to tylko myślowy powrót do wspomnień, działa jak sięgnięcie po narkotyk – daje chwilową ulgę, ale w dłuższej perspektywie podtrzymuje uzależnienie i uniemożliwia prawdziwe uzdrowienie . Cykl ten, opisany przez psychologów, składa się z fazy aktywnego „używania” (kontakt z ex), po której następuje faza odstawienia z objawami lęku i depresji, a następnie nieuchronny nawrót i ponowne sięgnięcie po kontakt, by uśmierzyć ból . To błędne koło, z którego bardzo trudno się wyrwać bez profesjonalnej pomocy.

Wszystkie te objawy – obsesyjne myśli, utrata tożsamości, trwanie w toksycznych relacjach, pociąg do niedostępnych, huśtawki nastrojów, skakanie z kwiatka na kwiatek czy niemożność oderwania się od przeszłości – prowadzą do poważnych konsekwencji. Uzależnienie emocjonalne wyniszcza nie tylko psychikę, prowadząc do depresji, chronicznego lęku, niskiej samooceny, ale ma też realny wpływ na zdrowie fizyczne . Nieleczone może na długie lata zablokować możliwość zbudowania satysfakcjonującego, zdrowego związku i skazać na powielanie destrukcyjnych schematów. Dlatego tak ważne jest, by nie bagatelizować tych sygnałów i potraktować je jako wezwanie do zmiany.

Jeśli to, co opisaliśmy, brzmi znajomo, a Ty zaczynasz dostrzegać u siebie lub kogoś bliskiego objawy emocjonalnego uzależnienia od nowej znajomości, ważne jest, by wiedzieć, że nie jesteś skazany na ten schemat. Istnieją skuteczne strategie i formy pomocy, które pozwalają przerwać cykl uzależnienia i odbudować zdrowe relacje – przede wszystkim z samym sobą, a następnie z innymi. Świadomość problemu to pierwszy, najważniejszy krok. Kolejnym jest podjęcie działań, które mogą być trudne, ale są niezbędne do odzyskania wolności i wewnętrznej równowagi.

Kluczowym elementem pracy nad sobą w kontekście uzależnienia emocjonalnego jest rozwój samoświadomości i nauka samoregulacji. Ponieważ uzależnienie to często strategia radzenia sobie z wewnętrznym lękiem i pustką, fundamentalne znaczenie ma zbudowanie wewnętrznego oparcia, które nie będzie zależne od drugiego człowieka. Warto zadać sobie pytanie: czego tak naprawdę szukam w nowej znajomości? Czy jest to miłość i bliskość, czy może raczej ucieczka przed samotnością, potwierdzenie własnej wartości, wypełnienie wewnętrznej pustki? Uzależnienie emocjonalne, jak każde inne, jest zaspokajaniem pewnej potrzeby w sposób zastępczy i destrukcyjny. Odkrycie, jaka to potrzeba, to klucz do zmiany.

Pomocne w tym procesie może być prowadzenie dziennika, w którym zapisujemy swoje stany emocjonalne w kontekście relacji. Kiedy czuję przypływ euforii? Kiedy ogarnia mnie lęk? Jakie myśli wtedy pojawiają się w mojej głowie? Czy są one racjonalne, czy raczej są przejawem moich lęków i projekcji? Uważność i obserwacja własnych reakcji pomagają zdystansować się od nich i zauważyć, że nie są one tożsame z rzeczywistością, a jedynie sygnałami płynącymi z naszego uzależnionego mózgu. To pozwala przerwać automatyczną reakcję i zamiast na przykład wysłać kolejną, natrętną wiadomość do obiektu uczuć, zająć się sobą i swoim stanem.

Równie ważne jest odbudowanie własnej tożsamości poza związkiem. Osoba uzależniona emocjonalnie często zapomina, kim była, zanim pojawiła się nowa znajomość. Dlatego tak istotne jest, by świadomie wracać do porzuconych pasji, zainteresowań, spotkań z przyjaciółmi. Należy na nowo odkryć, co sprawia nam przyjemność i daje poczucie spełnienia niezależnie od drugiego człowieka. To może być trudne na początku, gdy myśli wciąż krążą wokół obiektu uzależnienia, ale konsekwentne praktykowanie tych aktywności stopniowo odbudowuje poczucie własnej wartości i sprawczości. Człowiek, który ma ciekawe życie, pasje i przyjaciół, jest o wiele mniej podatny na toksyczne uzależnienie, bo nie potrzebuje drugiej osoby do tego, by czuć się pełnym.

Niezwykle pomocne, a często wręcz niezbędne, może okazać się wsparcie terapeutyczne. Praca z psychoterapeutą, zwłaszcza w nurcie poznawczo-behawioralnym lub psychodynamicznym, pozwala dotrzeć do źródeł problemu, którymi często są nieprzepracowane traumy z dzieciństwa i niebezpieczne style przywiązania . Terapia pomaga zrozumieć, skąd wzięły się nasze schematy, jak je rozpoznawać i jak je zmieniać. Uczy budowania zdrowych granic, asertywności, regulacji emocji i przede wszystkim – budowania zdrowej relacji z samym sobą. Dla par, które zmagają się z problemem uzależnienia emocjonalnego w swoim związku, pomocna może być terapia par, która pomoże wypracować zdrowsze wzorce komunikacji i współzależności .

Dla osób, które czują, że potrzebują dodatkowego wsparcia w grupie osób z podobnymi doświadczeniami, istnieją również grupy samopomocowe, takie jak Anonimowi Uzależnieni od Miłości i Seksu czy Anonimowi Współuzależnieni . Oparte na programie 12 kroków, oferują bezpieczną przestrzeń do dzielenia się doświadczeniami, zdobywania wiedzy i wzajemnego wspierania się w procesie zdrowienia. Udział w takich spotkaniach może być nieocenionym źródłem siły i nadziei, pokazując, że nie jesteśmy sami z naszym problemem i że wyjście z uzależnienia jest możliwe.

Kluczowym, choć bolesnym, elementem terapii bywa również konieczność skonfrontowania się z rzeczywistością danej relacji i podjęcia decyzji o jej zakończeniu, jeśli jest ona źródłem cierpienia. W przypadku uzależnienia od ex, terapeuci zalecają radykalne odcięcie się od wszelkich bodźców związanych z byłą osobą – usunięcie numeru telefonu, zablokowanie w mediach społecznościowych, pozbycie się rzeczy, które przypominają o związku . To odpowiednik detoksu, który ma pomóc mózgowi przerwać pętlę uzależnienia i nauczyć się funkcjonować bez dawki dopaminy, którą dostarczał kontakt z byłym partnerem. To trudne, ale konieczne, by móc iść dalej.

Podsumowując, odpowiedź na pytanie, czy nowa znajomość może uzależniać emocjonalnie, jest niestety twierdząca. Może, i to w sposób bardzo realny, angażując te same obszary mózgu i te same mechanizmy, co uzależnienie od narkotyków czy hazardu. Nie jest to jednak los nieunikniony. Zrozumienie neurobiologicznych i psychologicznych podłoży tego zjawiska, umiejętność rozpoznawania symptomów oraz gotowość do podjęcia pracy nad sobą dają szansę na wyrwanie się z destrukcyjnego cyklu. Nowa znajomość nie musi być pułapką. Może być początkiem czegoś pięknego i wartościowego, pod warunkiem że podejdziemy do niej z otwartymi oczami, zdrowym poczuciem własnej wartości i gotowością do budowania relacji opartej na wzajemności, szacunku i wolności, a nie na lęku i przymusie. Prawdziwa miłość nie uzależnia – wyzwala.

Rekomendowane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *